O wszystkim i o niczym
Moje przemyślenia: Cóż się dzieje z grami?
przez w dniu 28-01-2012 o 12:16 (96 Odsłon)
Ponieważ ostatnio ten dział Forumbajt świeci pustkami, postanowiłem "wylać" część moich przemyśleń na papier, a właściwie ekran i się nimi z Wami podzielić.
Większość osób po tytule pewnie domyśliła się głównego motywu moich myśli. Tak więc będziemy rozważać co wielkie korporacje robią z grami, w jaki sposób zatrzymały się one w rozwoju oraz czego chwytają się autorzy gier niezależnych i dlaczego tak je kochamy
Całość nastawiona tylko i wyłącznie na zysk?
Zapewne zauważyliście, że większość nowych tytułów jest robiona tylko i wyłącznie dla pieniędzy. Firmy zapominają o tym, gry mają dostarczać przede wszystkim rozrywki odbiorcom. Coraz częściej na rynek zostają wypuszczane gry bez sensownej fabuły, dające zaledwie parę godzin wymuszonej rozgrywki, które zaraz po ukończeniu rzucamy w kąt. Grywalność w nich stoi na niskim poziomie, postaci są płytkie, pozbawione charakterów. Brakuje dreszczyku, humoru, a całość wygląda podobnie, co oglądanie niektórych programów, na ogólnodostępnej stacji telewizyjnej ze słoneczkiem w logo - robisz to tylko i wyłącznie z nudów.
Powyższe dotyczy głównie starych, "odgrzewanych" tytułów, ale zupełnie nowe również występują w tej postaci. Żeby nie było, że tylko krytykuję, przecież mają one mnóstwo pozytywów, takich jak coraz to lepsza grafika (w tym coraz nowsze silniki graficzne), znane tytuły zarówno gier jak i producentów oraz... No właśnie co jeszcze? Czy te wielkie korporacje rzeczywiście myślą, że obecne pokolenie graczy troszczy się tylko o grafikę? Może i mają rację... Coraz częściej po poleceniu naprawdę ciekawej produkcji, słyszę pytanie: "Ale grafika dobra?". Więc może Ci wszyscy prezesi mają rację? Przecież po jakiego [...] męczyć się z tworzeniem czegoś ciekawego, jak wystarczy, aby to nasze "coś" dobrze wyglądało?
Stop klatka
Czyżby zabrakło inwencji twórczej? A może to zwyczajne lenistwo? W każdym razie oryginalne gry stworzone w przeciągu 5 lat można policzyć na palcach. Z drugiej strony po co tworzyć coś nowego, skoro to co jest tak świetnie się sprzedaje? Kiedyś producenci prześcigali się o to, kto wymyśli coś ciekawego, liczyła się kreatywność. Obecnie tzw. konkurencja bije się o to kto zrobi lepszą kopię, czegoś, co odniosło już sukces. Dodadzą parę nowych broni, lokacji, npc-ów, poprawią tekstury, zrobią delikatnie nowy gatunek misji i... sprzedaż skacze... Choć z drugiej strony trzeba przyznać, że gry rozwijają się w jednym kierunku - szeroko rozumianej nieagresji. Spowodowane jest to zapewne szerzącym się gronem młodych odbiorców, a przecież to wszystko oznacza zysk. Tylko, dlaczego takie produkcje mają oznaczenia 16+, 12+? Idąc tokiem rozumowania koncernów, niedługo w grach RPG będą biegały różowe kucyki, tulące nas na śmierć, w FPS-ach będziemy używać pistoletów na wodę, a strategia będzie polegała na zbudowaniu jak najlepszej warowni z pisaku i ochronie jej przed mrówkami. Oczywiście istnieją porządne produkcje, gdzie wrogowie nie mówią: "Choć do mnie, wypijemy herbatkę, a potem pobawimy się w berka!" (zazwyczaj przed ukończeniem tej kwestii ginie), tylko rzucają mięsem jak na prawdziwych morderców przystało, lecz są one w mniejszości.
Mały rozgłos - wieeelka produkcja
Ooo tak... Nasz rynek coraz huczniej podbijają tzw. gry niezależne. Tytuły, które nie są robione pod naciskiem producenta. Posiadają zazwyczaj wszystko lub prawie wszystko wymienione wyżej. Brak jakiejkolwiek fabuły jest zastąpiony świetnym klimatem, grywalnością i grafiką. Widok 2D w niczym nie przeszkadza, a nawet dodaje tego "czegoś". Widać tu, że można tworzyć gry dla zarobku, pozostając jednocześnie wiernym graczom i tworząc produkcje coraz bardziej oryginalne.
I co dalej?
Obecnie wydaje się, że przyszłość rynku należy tylko i wyłącznie do gier niezależnych, chyba że wielkie firmy obudzą się i uświadomią sobie, że odbiorca potrzebuje nowości, świeżości, a nie tylko odgrzewanego kotleta.





Wyślij na e-mail